Archiwum sierpień 2003


sie 31 2003 Po imprezie
Komentarze: 2

Hmmm ta noc stała pod znakiem imprezy. I to naprawdę pokręconej. Byliśmy na koncercie Lombardu, ale wysłuchaliśmy chyba tylko 3 piosenek, ponieważ bez Małgorzaty Ostrowskiej, to już nie jest to samo. Naprawdę. W ogóle Lombard zaczął grać nowoczesne kawałki, co nie daje dobrego efektu. Lombard jest na tyle starym zespołem, że nowoczesne brzmienia zupełnie do niego nie pasują. Tym bardziej, że piosenki takie, jak 'Szklana pogoda', 'Mam dość' i 'Przeżyj to sam' są tak bardzo kojarzone z Lombardem, że na eksperymenty z nowymi dźwiękami po prostu nie ma tu miejsca. I tyle.

A potem była podróż z zahaczeniem o supermarket. I ognisko. Dłuuugie, całonocne ognisko. Mnóstwo żartobliwych dialogów. W ogóle, śmiesznie było. I te spacery...EHHHH! Super było! Naprawdę:o). Wróciliśmy o piątej nad ranem, a wstałam sobie o 12:o). I w zasadzie jutrzejsze rozpoczęcie roku szkolnego w niczym mi nie przeszkadza. Jestem happy, jak to mówią:o).

Aaa, od jutra będę już pisać na nowym blogu. Link jest powyżej:o). Serdecznie zapraszam:o). I to samo dotyczy wierszy z głuchego-krzyku! Zostały przeniesione pod blog o nazwie: krzyk i tam już będę umieszczać nowe wiersze:o). Pozdrawiam:o).

dwie-osemki : :
sie 29 2003 O formę trzeba dbać! A jak:o)
Komentarze: 14

Powróciłam do swoich ambicji posiadania dobrej kondycji i płaskiego brzuszka i od dziś znów zacznynam robić 100 brzuszków dziennie:o) Dzisiejszą porcję brzuszków mam już za sobą:o) Odziana w odpowiedni strój, czyli spodenki gimnastyczne (haha, takie szkolne, granatowe z białymi paskami w liczbie czterech:o)) i pomarańczowy top (wiem, że kolorystycznie wygląda to dosyć cienko, ale przecież liczy się wygoda:o)), po czym rozpłaszczyłam się na karimacie i usiłowałam podnieść się do pozycji, hmmm, jakby to ująć, siedzącej, czyli wykonać jeden 'brzuszek'. Pierwsza trzydziestka brzuszków poszła mi całkiem gładko, sądziłam, że równie gładko dobiję do pięćdziesiątki. Jakże się myliłam! Gdzieś po trzydziestce opadłam z sił i ta dwudziestka kolejnych brzuszków była już takich nieporadna...No, ale za to przy pięćdziesiątym 'brzuszku' jakoś nabrałam sił i zdążyłam dobić do sześćdziesiątki, a potem posiliłam się mineralną i czekoladą, gdyż padałam z sił. Gdy nabrałam energii, bez problemu wykonałam kolejne czterdzieści brzuszków. I to koniec moich ćwiczeń na dzisiaj. Jutro znów przerwa, bo impreza, chyba, że poćwiczę rano. Cóż za niekonsekwencja...Yhhh. I jeszcze ta słabość do czekolady...Ale nie nie, ja przecież nie chcę schudnąć! Jestem wystarczająco chuda...Tylko ten brzuszek...Hmmm...Eeee tam, ja w sumie akceptuję siebie, a chęć zgubienia brzuszka to tak bardziej dla własnego zdrowia i jakiejś tam satysfakcji z ćwiczeń...Ok, co tu dużo gadać. POBUDKA!!! Hahaha, pozdrawiam:o)

Ps. A jutro jest impreza, jutro się z Nim spotkam, jutro będzie koncert...Hmmm...Zapowiada się piękny dzień:o)
Ps 2. Dzisiaj byłam u fotografa w celu zrobienia sobie zdjątek do paszportu. Jutro idę po odbiór, więc przygotowania do wyrobienia tego, jakże istotnego, dokumentu, jak widać - pełną gębą:o)

dwie-osemki : :
sie 28 2003 Zakochana po uszy:o)
Komentarze: 1

Najpierw kwestia czysto formalna, czyli odwiedziłam ojca, a on bez problemu zgodził się na wyrobienie dla mnie paszportu. W pokoju zostałam mile zaskoczona brakiem fotki tej baby w futerku czy czymś tam, która to fotka była niegdyś oprawiona w tandetną, posrebrzaną ramkę i stała sobie na biurku, naprzeciwko łóżka. Jakie to romantyczne, doprawdy. Wypiłam dwie szklanki gazowanego napoju o prawie pomarańczowym smaku, poczęstowałam się też ciasteczkiem podobnym do delicji (no ale to była podróba) Oczywiście, cały czas prowadziłam rozmowę z ojcem. Następnie wybraliśmy się na spacer w celu zobaczenia, o której godzinie mam rozpoczęcie roku szkolnego. Yhhh. O dziewiątej. Trzeba będzie wcześnie wstać:o/ Ojciec, ku mojemu rozczarowaniu, wyszedł na ten spacer w ciemnozielonych, dresowych spodniach (ale takich grubych, nie tych świecących, takich śliskich w dotyku, rozumiecie, o co mi chodzi) i granatowej koszuli w kratkę z podwiniętymi rękawami. No, jednym słowem, nie wyglądał najlepiej. Zwróciłam mu uwagę, ale stwierdził, że koszula jest w miarę schludna. No nic. Myślałam, że pójdziemy do jakiejś cukierni czy kawiarni, albo chociaż na lody, ale skądże znowu! Ech...

A dzisiaj dotarł do mnie list i pocztówka od Niego, z Kaszub. Ech, jestem...ZAKOCHANA...

dwie-osemki : :
sie 27 2003 przeniesienie blogów
Komentarze: 2

Blog głychy-krzyk zostaje przeniesiony pod nick krzyk, a więc link do niego wygląda tak: http://www.blogi.pl/blog.php?blog=krzyk. Wraz z nim zostają przeniesione wszystkie notki, a więc nic nie zginie. Blog dwie-ósemki natomiast od pierwszego września będzie funkcjonował pod nickiem szeptem, a więc link będzie wyglądał tak: http://www.blogi.pl/blog.php?blog=szeptem. Tak więc wszystkich zainteresowanych zapraszam pod te adresy i życzę miłej lektury. I taka gorąca prośba - jeśli ktokolwiek umieścił na swoim blogu linka do któregoś z wyżej wymienionych blogów, proszę o poprawienie adresów w tych linkach:o). Blog z opowiadaniami, painted-on-my-memories, założony na blog.pl, pozostaje bez zmian. Dziękuję za uwagę i pozdrawiam:o)

dwie-osemki : :
sie 27 2003 Słona herbata:o/
Komentarze: 2

Hmmm w efekcie jakiejś małej sprzeczki do mojej herbaty została dodana większa ilość soli niż cukru:o/ Niby dla żartów, ale...Po zrobieniu kilku łyków tej herbaty zrobiło mi się, delikatnie mówiąc, niedobrze...I już miałam zwracać, gdyby nie czekolada. Hmmm, ale coś czuję, że pomogła tylko chwilowo, yhhh...Oczywiście, nie pozostałam dłużna. Osłodzenie ziemniaków - oto moja zemsta, hihi:o) Pozdrawiam:o)

dwie-osemki : :